e-commerceportal.pl Blog redaktora 3,5-godzinne wkurzanie tele-akwizytora

 
3,5-godzinne wkurzanie tele-akwizytora Drukuj Email
(średnia ocena: 5.00 na 5)
Redaktor   
piątek, 05 lutego 2010 21:21

Dodaj do:

Facebook    Wykop    Gwar
Ponad trzy godziny przy słuchawce to mój osobisty rekord długości rozmowy z "menadżerem sprzedaży telefonicznej", zwanym przeze mnie tele-akwizytorem. Dzięki temu poświęceniu mogłem lepiej poznać techniki, które stosują by wypełnić swoje plany sprzedaży, wciskając nam produkt, którego nie potrzebujemy.

sxc.hu

Zazwyczaj w przypadkach takich telefonów grzecznie dziękuję i kończę rozmowę, pamiętając, że osoba z którą mam przyjemność rozmawiać nie może jako pierwsza odłożyć słuchawki (wszystkie rozmowy są nagrywane i oceniane później przez różnej maści trenerów, kierowników i dyrektorów). Czasami jednak mam ochotę porozmawiać dłużej, zadać podchwytliwe pytania i ogólnie powkurzać trochę tele-akwizytora, który tajemniczą metodą wybrał mój numer telefonu.
Wiem, że to nie etyczne i nie po chrześcijańsku, ale usprawiedliwiam się wewnętrznie, że przecież ten ktoś chce wcisnąć mi kit, sprzedać produkt do niczego mi nie potrzebny, używając przy tym absurdalnych uzasadnień - nierzadko wręcz chcąc mnie oszukać. Dlaczego więc ja nie mógłbym zająć mu trochę czasu, zadać kilka pytań i dać się wygadać tele-sprzedawcy?
Pewnego razu na rozmowę z tele-akwizytorem poświęciłem aż 3,5 godziny. Uważam, że było warto. Zadzwonił do mnie pan reprezentujący firmę Eniro. Tym razem nie chodziło o Panoramę Firm, ale o branżowy katalog firm budowlanych. Bardzo się zdziwiłem, że postanowiono zadzwonić akurat do mnie. Firmy budowlanej nie miałem i raczej mieć nie będę bo na tej branży, mówiąc krótko, nie znam się wcale - mogę jedynie wywiercić dziurę w ścianie i powiesić obrazek, i wcale nie mogę zagwarantować, że będzie prosto wisiał.
Pan z firmy Eniro wyjaśnił mi jak bardzo duży błąd popełniam nie chcąc zareklamować firmy internetowej w katalogu firm budowlanych: - Czy zdaje sobie pan sprawę z tego, jak dużo firm budowlanych nie ma swojej strony internetowej? Z naszego katalogu codziennie korzysta kilka tysięcy właścicieli firm budowlanych. Jak pan myśli? Jak taki właściciel będzie chciał dla swojego biznesu zrobić stronę internetową to gdzie będzie szukać firmy, która to zrobi? - zapytał.
- W Google? - odpowiedziałem niepewnie.
- Nie! W naszym katalogu. Ten katalog ma u siebie na biurku i codziennie z niego korzysta. Jeśli nie znajdzie tam pana firmy internetowej to wybierze inną.
Przez kilkanaście minut rozmawialiśmy na temat owego katalogu. Ja stałem na stanowisku, że skoro katalog nazywa się "Budownictwo" to nikt nie będzie tam raczej szukał firmy internetowej. Kilkaset złotych, które miałbym przeznaczyć na wpis mojej firmy wolałbym przeznaczyć np. na reklamę AdWords w Google.
Arsenał argumentów tele-akwizytora jednak się na tym nie wyczerpał. Gratis otrzymałbym wpis w portalu budownictwo.pl, który podobno również jest szturmowany przez właścicieli firm budowlanych. Co innego wskazywał jednak Alexa Rank, który wtedy pokazywał wartość oscylującą w pobliżu miliona, co dawało maksymalnie jakieś kilkadziesiąt – niskie kilkaset odsłon dziennie na cały kraj. Pytanie, które zadałem brzmiało: ile z tych osób wchodzi tam by znaleźć firmę internetową i ile z nich zainteresowałoby się moją ofertą jeśli byłaby jedną z kilkudziesięciu? Usłyszałem, że firm internetowych jest w katalogu tylko kilka co utwierdziło mnie w przekonaniu, że katalog "Budownictwo" nie jest najlepszym miejscem na reklamę firmy internetowej, a na pewno nie za kilkaset złotych.
Pan z Eniro stwierdził, że jestem chyba kiepskim przedsiębiorcą bo nie umiem dostrzegać szans. Skoro jest tam tylko kilka wpisów to będzie mi łatwiej się wypromować. Postanowiłem zakończyć rozmowę i poprosić o telefon dzień później bo chciałem w międzyczasie porozmawiać ze znajomym właścicielem firmy budowlano-remontowej czy słyszał kiedykolwiek o takim katalogu, a jeśli tak - to czy z niego aktywnie korzysta.
Szkolenia dla tele-akwizytorów nie poszły jednak na marne. Usłyszałem, że dziś kończy się promocja i jutro ta cena już nie będzie obowiązywać. Podobny tekst słyszałem już od pani z banku, która dzwoniła z ofertą karty kredytowej i od pana, który u mnie w domu zrobił pokaz super odkurzaczy za 6 tysięcy złotych. Za każdym razem usłyszałem, że decyzję o zakupie muszę podjąć już teraz, bo inaczej zapłacę więcej lub nie dostanę prezentu.
Wyraziłem dezaprobatę, że zadzwoniono do mnie w ostatni dzień promocji, w dodatku po południu i nie dano mi czasu do namysłu. Powiedziałem, że gdyby promocja obowiązywała także jutro to pewnie bym się zdecydował na wpis a tak muszę zrezygnować, bo nie chcę podejmować decyzji zanim nie uzgodnię tego ze "wspólnikiem".
Pan tele-akwizytor poczuł, że zaczyna tracić klienta, więc powiedział, że to nie jest tak, że jutro będzie drożej. Co prawda promocja jest do dzisiaj, ale jutro może być inna promocja: "Bo my, panie Marcinie, codziennie rano jak przychodzimy do pracy to nam szefowa mówi jaka jest dziś promocja i w tej chwili na przykład nie wiem czy jutro będzie taka sama czy inna promocja".
Odpowiedziałem, że w takim bądź razie wstrzymam się z wpisem by sprawdzić jaka promocja będzie jutro albo pojutrze. Nie chciałbym płacić dziś 600 czy 800 złotych za reklamę, gdyby miało się okazać, że dzień później za to samo zapłaciłbym 300 złotych. Pan z Eniro zaczął tracić cierpliwość. Zrozumiał, że prawie trzy godziny, które przeznaczył na rozmowę ze mną były przez niego stracone. Nie dam mu zarobić a on tkwi w pułapce, bo jak wiemy nie może jako pierwszy odłożyć słuchawki i zakończyć rozmowę. Ja tymczasem do zakończenia rozmowy się nie przymierzałem. Nigdzie mi się nie spieszyło a miałem nadzieję usłyszeć jeszcze coś ciekawego. I tak przegadaliśmy łącznie 3,5 godziny, aż mój rozmówca całkiem stracił cierpliwość. Dochodziła godzina 17:00, gdy powiedział: - No panie Marcinie, bo my tu pracujemy do 16:00 a mamy właśnie siedemnastą. Właściwie to zostałem tutaj sam z szefową, więc krótkie pytanie z mojej strony: jest pan zainteresowany wpisem?
Pytanie było krótkie, moja odpowiedź jeszcze krótsza: - Nie! Pan z Eniro w tym momencie chyba się załamał: - No wie pan? Ja panu poświęciłem tyle czasu, a pan mówi nie? Pan chyba nie ma serca.
Serce mam, chyba, że to coś innego mnie czasami w mostku kłuje, nie dam się tylko wrobić we wpisy płatne kilkaset złotych. Po prostu uważam, że za taką reklamę mogę zapłacić kilkanaście złotych, nie więcej. Nie wierzę w magiczną skuteczność Panoram Firm i innych tego typu tworów. Znajomy, który zapłacił za wpis w PF 900 złotych (za rok) miał miesięcznie kilka odwiedzin swojej strony pochodzących z tego katalogu. Pytanie tylko ile z nich to prawdziwi klienci a ile sami pracownicy Eniro? To, że pan z tej firmy rozmawiał ze mną ponad 3 godziny też chyba do niczego nie zobowiązuje. Przykro mi tylko, że przeze mnie musiał zostać dłużej w pracy i nie miał czasu zadzwonić do innych potencjalnych klientów.
Następnym razem napiszę dlaczego według pewnej tele-akwizytorki jestem złym ojcem i nie dbam o bezpieczeństwo moich dzieci.


Komentarze (5)
  • dodaj

    Mi by sie nie chciało tyle przy słuchawce tkwić. Właściwie to bezproduktywnie.

  • Redaktor

    Dlaczego bezproduktywnie? Dzięki temu mogłem popełnić ten felieton. I tak jak napisałem mogłem poznać nowe sztuczki tele-akwizytorów.

  • xxx

    Panorama Firm zatrudnia ludzi za psie pieniądze, najczęściej studentów lub jakis stazystów. To tylko ich praca, ale niektórzy bywaja napraqwdę upierdliwi i nie znaja się na tym co opowiadaja.Inna historia to liczne oszustwa których się dopuszczają

    View image

Napisz komentarz
Your Contact Details:
Komentarz:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img]   
Security
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.
 
 
Copyright © 2010 E-commerceportal.pl :: Rynek e-commerce w pigułce. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Żadna część utworów zawartych w serwisie nie może być powielana i rozpowszechniania w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób bez zgody wydawcy. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów bez zgody wydawcy jest zabronione i może być ścigane prawnie.