|
W tym miejscu miałem opisać moje kolejne przygody ze specami od tele-marketingu, ale z okazji święta, jakim są dla mnie igrzyska olimpijskie zmienię temat i ponarzekam trochę na temat transmisji telewizyjnych.
sxc.hu
Pamiętam jak zarywałem noce w 1996 roku podczas igrzysk letnich w Atlancie czy dwa lata później podczas zimowych w Nagano. Może transmisje z nich nie były idealne, ale najważniejsi byli tam sportowcy i ich zmagania o medale. Jak jest teraz? Choć telewizja publiczna zapewniała: "Najważniejsze wydarzenia Igrzysk, a także wszystkie występy reprezentantów Polski kibice obejrzą NA ŻYWO w TVP1 i TVP2. Obie anteny przeprowadzą łącznie ponad 130 godzin transmisji!" (źródło: www.tvp.pl) to zamiast transmisji na żywo oglądamy często bezsensowne dyskusje w studio z osobami, które na sporcie znają się średnio. W czasie gdy na torze łyżwiarskim walczy polski panczenista, przypadkowe osoby takie jak jakiś aktor czy piosenkarka, wypowiadają się jakim to wspaniałym sportowcem jest Adam Małysz. Drodzy Państwo! Wszyscy kibice w kraju to wiedzą. Ja chcę oglądać sport a nie takie bezproduktywne dyskusje!
Po 20 minutach od startu naszego panczenisty, w studio TVP kończy się dyskusja z prezesem Tajnerem i jakąś piosenkarką czy inną aktorką i słyszymy, że teraz zobaczymy bieg Polaka. Tyle tylko, że wynik jest znany od kilkunastu minut dla każdego kto korzysta z Internetu lub na moment przełączył na Eurosport. Czy tak wyglądają transmisje na żywo ze wszystkich startów Polaków, jak zapowiadała TVP?
Dlaczego transmisje z ważnych wydarzeń zagłuszane są przez niepotrzebne wywiady ze sportowcami. Dlaczego przeszkadzacie i dekoncentrujecie Adama Małysza między skokami, zmuszając go do powiedzenia kilku słów do kamery? Na wywiady przyjdzie czas po zawodach. Nie potrzebuję też słuchać po raz kolejny tłumaczeń pozostałych naszych skoczków, że znowu zawiało nie tak jak powinno, i że minimalnie spóźnili odbicie.
Zawsze mogę oczywiście przełączyć na Eurosport, ale tam też nie jest idealnie. Rozumiem, że transmisja kosztuje i w trakcie zawodów konieczna jest emisja reklam. Czasami jednak Eurosport przesadza. W czasie biathlonu kobiet komentator zaprosił nas na przerwę reklamową, po której przywitał się znowu i powiedział, że nic ciekawego w trakcie biegu się nie dzieje, więc zaprasza nas na kolejną przerwę reklamową. W czasie 7-8 minut takich przerw były trzy.
W trakcie biegu narciarskiego na 10 km kobiet przerwę reklamową zrobiono wtedy gdy startowały najlepsze zawodniczki - późniejsze medalistki. Czy nie można było jej zrobić chwilę wcześniej lub zaczekać 5 minut i zrobić ją po starcie J. Kowalczyk? I nie czepiałbym się gdyby były to 2-3 reklamy sponsorów, ale po nich były tez zapowiedzi tego, co Eurosport pokaże za kilka dni. Czy to jest najlepszy czas na tego typu informację?
Wiem, że się czepiam, ale nie lubię jak transmisje telewizyjną z tak ważnego wydarzenia sportowego robią pseudofachowcy, którzy zapowiadają "Najważniejsze wydarzenia Igrzysk, a także wszystkie występy reprezentantów Polski kibice obejrzą NA ŻYWO w TVP1 i TVP2." Proszę Państwa! Gdyby nie Internet to bym nie znał większości wyników z występów biało-czerwonych.
Ps. Już po napisaniu tych słów trwały finały snowboard-crossu mężczyzn. Jest to jedna z najciekawszych i najbardziej widowiskowych konkurencji na Igrzyskach. Zawody oglądałem na Eurosporcie bo TVP w tym czasie pokazywała dyskusję w studio z Cezarym Żakiem, gdzie rozwodzono się i wylewano krokodyle łzy nad porażką Justyny Kowalczyk.
|
Zawsze dzwonią przedstawiając się jak...
Dobre posunięcie. Należy dawać klient...
a ja dostałam przez trzy dni 4 takie ...
No oczywiście, że kupujący. W przeciw...
a kto ponosi koszty przesyłki, gdy re...